Aby odpowiedzieć na to pytanie i powiedzieć cokolwiek o sobie potrzebny jest jakiś punkt odniesienia. Takiego punktu odniesienia możemy szukać wewnątrz siebie lub w świecie zewnętrznym. Wewnętrzny punkt odniesienia polega na porównaniu obecnej wersji siebie z wersją siebie z przeszłości. W świecie szeroko rozumianego fitnessu takie porównanie do siebie samego(samej) może dotyczyć osiągnięć sylwetkowych, siłowych czy jakichkolwiek innych na jakich nam zależy. Analiza zmian jakie poczynił w nas trening na przestrzeni jakiegoś odcinka czasu pozwala nam oszacować czy rozwijamy się szybko czy wolno. Taki rodzaj porównania jest najzdrowszy jeśli chodzi o kondycję psychiczną gdyż może zapobiegać wielu niepotrzebnym frustracjom . Wewnętrzny punk odniesienia wymaga jednak dojrzałości oraz racjonalności wynikającej z wiedzy o tym co jest możliwe do osiągnięcia. Niestety dojrzałość, doświadczenie i wiedza przychodzą najczęściej wraz z wiekiem . Człowiek młody lub niedoświadczony w treningu, w sposób naturalny szuka bardziej zewnętrznego punktu odniesienia który pozwoli mu określić jego rozwój jako sportowca. Dodatkowo, social media wymuszają bardziej porównywanie się z innymi niż wewnętrzne motywacje w kształtowaniu opinii na temat własnych postępów.
A więc młody człowiek, lub ktoś kto dopiero zaczyna przygodę z treningiem, najczęściej porównuje swoje osiągnięcia z osiągnięciami innej osoby. Może postrzegać swoje osiągnięcia (lub oceniać innych) pozytywnie lub negatywnie w zależności od osiągnięć osoby do której się porównuje (lub porównuje osiągnięcia innych). Czasami wpływ ten może być subtelny, niemniej jednak ma poważne konsekwencje.

To tak jak przy próbie oceny wielkości zielonej kropki na tej grafice. Wydaje się ona duża w zestawieniu z małymi kropkami naokoło niej. Gdy spojrzymy na drugą grafikę, to zielona kropka wydaje się mała w zestawieniu z większymi od niej. W obu przypadkach zielona kropka jest tego samego rozmiaru. To jak ją oceniamy zależy od punktu odniesienia-czyli zależy od obiektu z jakim ją porównamy.

To samo dotyczy próby oceny sylwetki.

Ta sama sylwetka wygląda zupełnie inaczej w zależności od tego z jakimi sylwetkami zostanie zestawiona w porównaniu.


A co z oceną wyników siłowych? Czy trening 20kg ciężarem świadczący o dużej sile czy raczej świadczący o słabości?

W ocenie poziomu siły obowiązuje ta sama zasada –jeśli otoczenie trenuje dużo mniejszymi ciężarami to wydaje się to imponujące osiągnięcie. Jeśli natomiast wszyscy naokoło trenują dużo większymi ciężarami to trening z 20kg wydaje się słabym wynikiem.
Porównywanie się do kogoś z zewnątrz nie jest czymś złym i może dać mnóstwo informacji o naszym rozwoju pod warunkiem ,że porównujemy się do odpowiedniej grupy osób. Może też bardzo zaszkodzić jeśli porównujemy się z kolei do nieadekwatnej grupy. Można wtedy się zdołować, zniechęcić i postrzegać siebie w zupełnie wypaczony sposób. Inaczej mówiąc, można być kocurem a uważać siebie za cieniasa jeśli źle wybierze się punkt odniesienia.
Spójrz na ten przykład:
Rekord świata w tzw. biegu na milę(1600m) wynosi 3minuty 43 sekundy i 13 setnych sekundy(3:43,13) i został ustanowiony przez Hichama El Guerrouju 7 lipca 1999 roku.

Bez wątpienia czas z jakim ukończył ten bieg jest wybitny. Taki biegacz może czuć się najszybszym człowiekiem na świecie na dystansie jednej mili. Niekoniecznie… co jeśli porówna się jego wynik z czasem innego sportowca który pokonał ten dystans prawie TRZY RAZY szybciej? Co więcej, nie tylko on ale też setki innych sportowców pokonali ten dystans w około 1 minutę. Sportowcami tymi są żużlowcy którzy ścigają się na trasie która wynosi około jedną milę(w zależności od toru)w czasie około 70sekund. Setki żużlowców na przestrzeni lat pokonało tę trasę około trzy razy szybciej niż biegacz Hicham El Guerrouj , dlaczego więc uznawany jest on za rekordzistę świata na tym dystansie?

Słusznie pomyślisz teraz, że to bardzo głupie pytanie i przykład . Nikt rozumny nie będzie porównywał tak odmiennych dyscyplin sportowych jak biegi i żużel. Kto rozsądny będzie porównywał pracę mięśni biegacza do pracy silnika motoru? Jeśli Hicham El Guerrouj rozpaczałby z powodu tego,że biega wolniej niż jedzie motor to byłby słusznie uznany za głupca. Głupcem byłby też każdy dziennikarz sportowy porównujący do siebie wyniki tych dwóch odmiennych dyscyplin sportowych. Głupcem byłby też żużlowiec twierdzący, że jest szybszy niż biegacz. Nikt z kibiców nie chciałby też oglądać takich zawodów gdzie żużlowiec ściga się z biegaczem. Każdy znałby z góry rezultat takiego wyścigu więc poziom ekscytacji wśród widzów byłby zerowy. Na tej samej zasadzie nikt nie chce oglądać wyścigu Husana Bolta z bolidem formuły 1 i nikogo nie interesuje pojedynek w uniesieniu jak najcięższego kamienia między strongmanem a koparką firmy CAT

Takim samym głupcem jest ten kto będąc „naturalem” porównuje swoje wyniki siłowe lub sylwetkowe do kogoś kto używa substancji dopingowych. Z kolei teraz pewnie myślisz,że to złe porównanie i różnica między dopingowiczem a naturalem nie jest aż tak wielka jak różnica między żużlowcem na motorze a biegaczem . Okazuje się, że przewaga jest podobna (przynajmniej jeśli chodzi o nadbudowę beztłuszczowej masy ciała) i aż trzykrotnie większa na korzyść stosującego doping. Dowody można znaleźć w badaniach naukowych.
Jedne z nich pochodzą z 1996 kiedy to zostały opublikowane badania nad wpływem ponadfizjologicznych dawek testosteronu na wielkość mięśni i siłę mężczyzn. Badanych było 4 grupy mężczyzn ale teraz skoncentrujmy się tylko na dwóch z nich.
Jednej z tych grup (nazwijmy ją grupą A)podawany był z zewnątrz testosteron enanthate w ilości 600mg tygodniowo przez okres 10 tygodni. Druga grupa(grupa B) miała zastrzyki z placebo czyli nie był jej podawany testosteron z zewnątrz.

Obie grupy trenowały w podobny sposób i treningi odbywały się 3 razy w tygodniu, a czas eksperymentu trwał 10 tygodni. Przed rozpoczęciem eksperymentu jak i po jego zakończeniu mężczyźni zostali dokładnie zbadani pod kątem składu masy ich ciał (ilość tkanki tłuszczowej i ilość nietłuszczowa masa ciała) Analiza składu masy ciała wykonana była dokładnymi metodami(m.in. rezonansem magnetycznym ). Siła była mierzona w dwóch ćwiczeniach: w wyciskaniu na ławce oraz w przysiadzie. Oto jak wyglądały wyniki eksperymentu :
Grupa A trenujący„dopingowicze”: O 6.1kg zwiększyła się beztłuszczowa masa ciała(masa mięśniowa).Wzrost siły wyglądał tak: wyciskanie na ławce +22kg, przysiad +38kg
Grupa B trenujący„naturale”: O 2kg zwiększyła się beztłuszczowa masa ciała(mięśnie), Wzrost siły : wyciskanie na ławce +10kg, przysiad +25kg

Oryginalny opis eksperymentu dostępny jest tutaj
Przykład „żużlowiec kontra biegacz” w porównaniu do „dopingowicz kontra natural” nie jest do końca adekwatny. Wprawdzie trzykrotna przewaga żużlowca nad biegaczem jest taka sama jak trzykrotna przewaga dopingowicza nad naturalem, to jednak niesprawiedliwość starcia żużlowca z biegaczem jest widoczna na pierwszy rzut oka. Nawet dziecko od razu się zorientuje, że człowiek w starciu z maszyną nie ma szans. Nieporównywalność starcia dopingowicza z naturalem jest niedostrzegalna w pierwszym momencie dla większości z nas. Aby to precyzyjnie zobrazować lepsze będzie zastosowanie innego porównania:
Wyobraź sobie wyścig rowerowy na 10kilometrów między zawodnikiem „A” i zawodnikiem „B”

Zawodnik „A” i „B” trenowali tak samo ciężko przez okres 10 tygodni przygotowując się do tego wyścigu. Podczas wyścigu dali też z siebie wszystko kręcąc pedałami najszybciej jak tylko pozwalało im wytrenowanie. Na mecie okazuje się jednak,że zawodnik „A” pokonał trasę trzy razy szybciej niż zawodnik „B” !
Co sądzisz o tych zawodnikach? Tak duża różnica wskazuje na to,że zawodnik „A” to prawdziwy kocur, a tak wyraźnie pokonany zawodnik „B” to zwykły cienias, prawda?
Po skontrolowaniu stanu technicznego rowerów na jakich jechali zawodnicy okazało się jednak, że zawodnik „A” poruszał się na rowerze elektrycznym podczas gdy zawodnik „B” jechał na tradycyjnym rowerze.

Bateria umieszczona w ramie roweru oraz niewielki ale wydajny silnik były niewidoczne i oba rowery wyglądały identycznie dla zwykłego kibica. Kibice więc sądzili, że obaj zawodnicy mają na starcie równe szanse na wygraną, a spektakularny sukces zawodnika „A” to zasługa jego wybitnych predyspozycji. Gdyby ta „afera” nie wyszła na jaw to miałoby to ogromne konsekwencje. Zawodnik „A” zapamiętany zostałby jako niespotykany kocur, ze wszystkimi tego konsekwencjami w postaci zyskania masy fanów,followersów w social mediach i pieniędzy od sponsorów . Zawodnik „B” uznany zostałby przez innych, a być może i przez siebie samego, za cieniasa. Jedynie dzięki fachowcom wyszło na jaw, że trzykrotna przewaga zawodnika „A” nad zawodnikiem „B” to nie zasługa jego talentu, mięśni i wytrenowania a zasługa silnika i baterii. Zupełnie tak jak w przykładzie z żużlowcem i biegaczem jedynie z tą różnicą, że tutaj przewaga jednego zawodnika nad drugim nie jest widoczna na pierwszy rzut oka i łatwiej przekonać kibiców do teoretycznie równych szans obu na starcie.
Tak też jest z ogromną przewagą osoby wspomagającej się niedozwolonymi w sporcie substancjami nad kimś kto trenuje w sposób naturalny. Ta przewaga nie jest widoczna i zrozumiała na pierwszy rzut oka dla zwykłego człowieka, czego rezultatem jest gloryfikowanie osiągnięć dopingowiczów i pomniejszanie osiągnięć naturali. Sukces dopingowicza na tle naturala przypisywany jest talentowi,wiedzy,poświęceniu, „genom” tego pierwszego, a ogromny wpływ środków dopingujących jest zupełnie pomijany, lub bardzo umniejszany. Z kolei osiągnięcia naturala na tle osiągnięć dopingowicza wyglądają co najwyżej przeciętnie jeśli nie bardzo słabo. W rzeczywistości mogą być to osiągnięcia bardzo dobre a nawet wybitne jak na osobę trenującą w sposób naturalny. Wciąż jednak, wyglądają na przeciętne wśród nierealistycznych standardów podyktowanych przez dopingowiczów (np z social mediów).
Ważne jest więc aby znaleźć odpowiednią grupę odniesienia do której można się porównać. Najsilniejszy strongman jest słabeuszem w porównaniu z siłą koparki, szybkość najlepszego biegacza jest tylko ułamkiem szybkości motoru. Możliwości rozwoju umięśnienia u naturala są ułamkiem możliwości rozwoju mięśni jakie dają niedozwolone substancje dopingowiczowi. Niech żużlowiec ściga się z innym żużlowcem, biegacz z biegaczem , kolarz jadący rowerem elektrycznym z zawodnikami też jadącymi na rowerach elektrycznych.Osoba używająca dopingu z kimś kto też tego dopingu używa, a natural niech porównuje swoje osiągnięcia do tych możliwych w sposób naturalny. Tylko jeśli ma się właściwy punkt odniesienia można stwierdzić kto jest kocurem a kto cieniasem.
W następnym artykule więcej informacji o różnicy między treningiem dopingowi cza w porównaniu do treningu naturala. Jeśli chcesz zacząć trening a nie wiesz jak się za to zabrać kliknij tutaj.
